Ankieta, która sama wysyła wynik

Mam u siebie taki formularz, który zapisuje do arkusza i wysyła maila. Uczestnicy kursów, przy których pracuję, wypełniają ankietę Google „Jak korzystasz z AI w pracy?”. Odpowiedzi trafiają do arkusza, gdzie formuły w jednej zakładce liczą dwa wyniki: użycie AI (od 0 do 12 punktów) i dojrzałość (od 0 do 15). W drugiej zakładce czeka osobny akapit dla każdej grupy wyników. Do arkusza podpięty jest skrypt, czyli krótki program, który po każdym wypełnieniu dobiera akapit do wyniku i wysyła go uczestnikowi mailem. Osobna kolumna „Wysłano” pilnuje, żeby nikt nie dostał maila dwa razy.

Skrypt napisał Claude, ja bym nie umiał, a zgody, o które Google pyta przy uruchomieniu skryptu, zatwierdzam ja. Ta sama ankieta ma trzy wersje dla trzech kursów, jedną w całości po angielsku. Przy nowej wersji wystarczy skopiować gotowy skrypt do nowego arkusza i go uruchomić.

Wypełnić formularz i przeczytać maila umiem sam. Tyle że to cudze adresy i cudze odpowiedzi, a dziury w zabezpieczeniach skryptu sam nie zobaczę, i dlatego pokazałbym ten skrypt komuś, kto się na tym zna.

Może ta aplikacja już jest

Jakbym miał coś budować, to najpierw rozejrzałbym się za tym, co już jest. Może funkcja w programie, którego firma i tak używa, może formularz z arkuszem, a może Airtable, czyli „taki online Excel na sterydach”, jak go kiedyś opisałem. A jakbym potrzebował czegoś małego do klikania, to zacząłbym od czatu. Claude potrafi zrobić takie narzędzie obok rozmowy (nazywa je artefaktem), także w planie darmowym, jak podaje jego strona pomocy.

Ktoś zapytał mnie na warsztacie o agenta do planowania tras z mapą (agent to program AI, który sam wykonuje kolejne kroki). Odpowiedziałem: „Na pewno warto go stworzyć. Tylko nie wiem, czy to nie jest w tym przypadku wożenie […] drewna do lasu, bo Google zrobił to lepiej.”

„Najbardziej nudne pytania”, czyli bot dla nowych

W sierpniu uczestnik z organizacji, w której wiedza jest bardzo specyficzna, chciał bota. Nowych ludzi do wdrożenia jest tam dużo, a specjalistów mniej, więc bot miał odpowiadać na najczęstsze pytania, a z resztą odsyłać do człowieka. Doradziłem Gema (czytamy: dżem), czyli zapisaną wersję Gemini, czatu Google, z własną instrukcją i plikami z wiedzą. Do tego dwa, trzy dni testów na najbardziej nudnych pytaniach, tych, które powtarzają się najczęściej. Potem dorzuciłem: „Tylko musisz bardzo mocno wychować sobie tego dżema.” Uczestnik zauważył, że cała mądrość w tym, żeby głupoty bota wychwycić, a ja odpowiedziałem, że on akurat nie będzie miał z tym problemu.

Tyle że Gemy się kończą. Google podaje, że na kontach prywatnych dorosłych użytkowników od 17 listopada 2026 zamieni je w skille (zapisane umiejętności), Gemy będzie można tylko oglądać, a 17 grudnia znikną. Pliki z wiedzą Google radzi pobrać wcześniej. Na kontach firmowych Google Workspace przestaną działać najwcześniej 1 marca 2027. Dziś testy na nudnych pytaniach bym zostawił, tylko pytania i pliki z wiedzą trzymałbym w firmowym folderze, a do czata wrzucał kopię, żeby po zamknięciu Gema nic nie przepadło.

Jak stworzyć aplikację krok po kroku

Wiem, że nie ma jednego przepisu, ale dla małego narzędzia w firmie ułożyłbym to tak:

Jedno zdanie o tym, czyja praca ma być łatwiejsza. Kto będzie tego używał i co robi dziś ręcznie.

Sprawdzenie, czy to już nie istnieje. Funkcja w obecnym programie, formularz, arkusz.

Pięć przypadków policzonych ręcznie, jeszcze przed budową. Trzy zwykłe i dwa dziwne, bo to będą testy.

Najpierw pytania od modelu, dopiero potem program. Polecenie jest niżej.

Test na tych przypadkach, także wtedy, gdy model napisze „gotowe”.

Próba z jedną osobą z zespołu, bez podpowiadania, żeby zobaczyć, gdzie utknie.

Jedna strona opisu: co program robi, skąd bierze dane i kto się nim zajmuje, żeby programista nie musiał się tego domyślać.

Przykład polecenia (firma i kalkulator są zmyślone):

Całą drogę, od opisu po sprawdzanie, widać na przykładzie kalkulatora agendy warsztatu.

„Te takie pierdołki”

Uczestnik warsztatu nie mógł kiedyś znaleźć pliku, który miał wgrać do projektu w czacie. Padło wtedy zdanie: „nie promptowanie bywa problemem, a te takie pierdołki, żeby coś gdzieś wrzucić i to bywa problemem”.

Przy aplikacji pierdołek jest więcej i mają obce nazwy. Hosting to miejsce w sieci, gdzie program działa, a domena to jego adres. Sporo z tego załatwiają za Ciebie kreatory aplikacji, czyli programy do budowania bez pisania kodu, z AI w środku (Lovable, Replit, Bolt; opieram się na ich dokumentacji). Lovable hostuje aplikację pod swoim adresem z końcówką lovable.app, a własna domena wymaga płatnego planu. Przy zwykłym czacie, który daje Ci sam plik, miejsca w sieci szukasz już sam. Zapytałbym wtedy model, jak to wystawić pod adresem dla tych pięciu handlowców, i gdyby odpowiedź mnie przerosła, spróbowałbym kreatora.

Jak stworzyć aplikację mobilną dla swoich ludzi

Ludzie mówią „aplikacja” i widzą ikonkę na telefonie, a pod tym słowem kryją się trzy różne rzeczy. Aplikacja webowa działa w przeglądarce pod adresem. PWA (progressive web app) to taka aplikacja, którą można dodać do ekranu głównego telefonu, z ikonką i bez sklepu. Aplikacja natywna powstaje pod konkretny system, iOS albo Android, i zwykle przychodzi ze sklepu.

Przy narzędziu dla kilku osób w firmie szedłbym w aplikację webową albo PWA, bo z jednego adresu działa i na iOS, i na Androidzie, a sklep nie jest wtedy potrzebny. Lovable buduje właśnie aplikacje webowe, a do sklepu trzeba je zapakować czymś innym. Replit robi też aplikacje mobilne, ale publikować pozwala na razie tylko w App Store, w Google Play jeszcze nie. Gdyby firma koniecznie chciała aplikację natywną dla swoich ludzi, to w zwykłym programie Apple dla twórców jest TestFlight, czyli testy przed publikacją, i prywatna dystrybucja. Do publicznego sklepu z takim narzędziem bym nie szedł, choćby dlatego, że według wytycznych Apple (punkt 4.2) program ma dawać więcej niż strona internetowa w opakowaniu aplikacji.

Ile kosztuje stworzenie aplikacji i ile to trwa?

Koszty narzędzi i sklepów, stan na 2 listopada 2026, w walucie, którą pokazuje producent. Claude i Replit podają ceny bez podatku, a Lovable tego nie określa.

| Co | Ile | Warunki | |---|---|---| | Claude, plan darmowy | 0 USD | Artefakty są, Claude Code nie ma | | Claude Pro | 20 USD miesięcznie albo 17 USD przy płatności rocznej (200 USD z góry) | Z Claude Code, czyli agentem, który pisze kod na Twoim komputerze | | Lovable Pro | 25 euro miesięcznie (tak pokazuje cennik w Polsce), przy płatności rocznej dwa miesiące gratis | 100 kredytów, czyli limit użycia. Plan darmowy: 5 kredytów dziennie, najwyżej 30 miesięcznie. Przy większym ruchu mogą dojść koszty hostingu | | Replit Core | 20 USD miesięcznie albo 18 USD przy płatności rocznej, plus podatek zależnie od kraju | Według Replita na projekty osobiste i proste aplikacje | | Apple Developer Program | 99 USD za rok | Gdy idziesz do sklepu albo dajesz natywną aplikację pracownikom przez TestFlight lub prywatną dystrybucję | | Google Play | 25 USD jednorazowo | Tylko, gdy idziesz do sklepu |

Czasu budowy Twojego narzędzia nie podam, bo danych z firm na to nie mam. Mam dwa punkty odniesienia z warsztatów: trzy strony uczestniczki to parę dni (i nocy), a na testy bota radziłem dwa, trzy dni. Ile weźmie programista, powie dopiero on, jak zobaczy zadanie. Zapytałbym go osobno o wykonanie i osobno o utrzymanie, bo aplikacja po publikacji dalej potrzebuje opieki.

Kiedy szukałbym programisty

Utrzymanie kodu byłoby dla mnie trudne, więc programisty szukałbym, gdy:

ktoś ma się logować, płacić albo wpisywać dane klientów;

program ma zapisywać w CRM albo innym firmowym systemie;

zespół stanie, gdy stanie program;

nie umiem powiedzieć, po czym poznam, że działa.

Lovable, który sprzedaje budowanie aplikacji z rozmowy, sam pisze w dokumentacji, że za zabezpieczenia w Twojej aplikacji odpowiadasz Ty. Jego skanery pomagają znaleźć typowe problemy, ale pełnego bezpieczeństwa nie gwarantują. Przy wrażliwych danych Lovable radzi zastanowić się, czy nie pokazać aplikacji specjaliście. Do programisty poszedłbym z tym, co powstało po drodze: z wersją, którą da się klikać, z przypadkami policzonymi ręcznie i z tą jedną stroną opisu.

Pokaż mi swój pomysł, jeśli nie wiesz, czy wyjdzie z niego arkusz, bot czy robota dla programisty. Siądziemy nad nim razem w bezpłatnej półgodzinnej rozmowie i sprawdzimy, po czym poznasz, że działa.